|
P o d r ó ż e . . . . .
te samolotami,
autobusami,
samochodami...
i te w codziennym życiu...
no i, oczywiście, podróże literackie, filmowe i muzyczne...
Blog > Komentarze do wpisu
hasta siempre comandante... do zarzygania...
przy calej mojej niezmierzonej i niemal bezkrytycznej milosci do wszystkiego co latynoskie, kult "che" guevary, jest dla mnie od lat zjawiskiem tylez niezrozumialym co zabawnym. owszem, jak wiekszosc mlodych zbuntowanych, kiedys... dawno, dawno temu mialem nawet naszywke z podobizna jegomoscia, ale kiedy juz nauczylem sie czytac, czym predzej ja odprulem... mam jednak slabosc do pioseneczki, która na czesc comandante napisano... nie wiem czy znajdzie sie wielu takich, którzy nigdy jej nie slyszeli... tzn którejs z jej niezliczonych wersji. moja ulubiona to oczywiscie wersja boikot'u. ale... wlasnie szukalem czegos o samej piesni (bo akurat zadzwieczala mi w glosnikach i sie nudzilem)... jakiejs ladnej historyjki... dramatycznych przezyc... politycznych represji... bla bla bla... ale zamiast tego znalazlem dwie kolejne wersje cancionity bonity... utwierdzajace mnie w przekonaniu, ze cos jest jednak nie tak... rzyg pierwszy... Nathalie Cardone... nie wiem dlaczego, ale mam zupelnie inna wersje... oczywicie spiracona i znacznie mniej tandetna, która rowniez jest podpisana jako Nathalie Cardone... to pewnie jakis spisek;-) i rzyg drugi... Ahmet Koc... to nawet nie podlega krytyce... ...no przeciez z tego "belidensa", nawet jesli nie sam "che", to juz na pewno jego kon by sie usmial... ehhh... poniedziałek, 16 lipca 2007, zfiesz
Komentarze
j_u
2007/07/17 00:04:48
Calkowicie z innej beczki: Miguelowi szalenie spodobalo sie zdjecie Mehikanina z naglowka, kazal mi przekazac, ze jest cool ;-)
2007/07/17 16:22:47
no wcale sie nie dziwie,ze mu sie podoba, bo to taki typowy norteno od pancho villi, w którego michalek przeobrazi sie za kilka lat;-) wiesz... dobrze miec "podglad" na przyszlosc:-P
a troszke powazniej... podziekuj miguelito... wprawdzie od sprawiania mu przyjemnosci ma kogo innego, ale i tak sie ciesze... z miedzynarodowego audytorium;-) pzdr zwierz 2007/07/27 15:14:20
Ło Jezu.. I jeszcze ten karabin i ten mały nagusek... Ja się przyznam, że ciągle mam słabość do Che, kicz guevarowski jest moim ulubionym kiczem, a tę piosenkę bardzo lubię (mam ją w wykonaniu faciów z Buena Vista Social Club), ale tego było za wiele nawet na mnie:)
2007/07/27 16:05:46
mexican.blox.pl/2007/04/Hawana-26.html ... to jedyny kicz guevarowski jakiemu nie moglem sie oprzec;-)
natomiast wersji "hasta siempre" mam przynajmniej kilkanascie... w wiekszosci oczywiscie po hiszpansku, ale i po francusku, i... po polsku. a to moja ulubiona, ktora zapomnialem zalinkowac: www.youtube.com/watch?v=ITTEICDRbcE pzdr zwierz 2007/08/17 00:33:22
ja mysle, ze nie... w koncu staram sie jak moge! w tym wypadku "target" mam wyjatkowo waski i do tego wybredy i wymagajacy (www:-) nie moge sobie pozwolic na pojscie na latwizne;-)
zreszta... ma sie ten gust i obycie, co nie? ;-) pzdr zwierz
Gość: paj_chi_wo, h82-143-161-86-static.e-wro.net.pl
2007/12/19 19:39:20
moja z kolei ulubiona wersja tego klasyka jest niewatpliwie robert wyatt z ostatniej plyty ("comicopera") - to moj osobisty swiety mikolaj, ktoremu wybaczam nawet maoistowskie ciagoty.
polecam!
Gość: , hia202.internetdsl.tpnet.pl
2008/03/17 20:52:44
"list do che" Grabarz i Strachy na lachy są najlepsixD
Gość: muerte, eoh250.internetdsl.tpnet.pl
2008/06/27 04:04:24
Ja myślę, że kolega autor to nawet targetu nie ma, jak tylko kilka osób na krzyż wzajemnie się adorujących. Ale nie tym chcę dziś, myślę, że kolega autor, co do Cardone się pomylił i gdyby poszukał dobrze w sieci, to znalazłby wykonanie wspomnianej, które "histeryczne torsje" bojkotu bije na łeb. Rzecz się tu nie rozbija o to, kto głośniej krzyknie i ostrzej przywali gitarą, ale o to, kto tekst zrozumiał i ideologię samego Che. Kolega autor może tekst najpierw przetłumaczy, a potem ocenia wykonania. :)
pozdrawiam 2008/08/24 18:47:53
ano zapadla, bo i dyskutowac nie bardzo jest o czym kolego jacku;-)
co sie zas tyczy swietego oburzenia pana/pani Smierc... po pierwsze, ten wpis (choc to nieco gornlotne okreslenie tej krotkiej notki) z zalozenia mial dotyczyc kwesti estetycznej, a nie ideologicznej. w tym kontekscie, chocby nie wiem jak ktos kochal i wychwalal towarzysza Che, obydwa numery sa po prostu tandetne i kiczowate. jak napisalem (a literek jest w tej notce tak malo, ze trodno to przeoczyc), mam i znam zupelnie inne wykonanie Nathalie Cardone, dlatego zdziwil mnie podpis pod tm klipem i swoje watpliwosci zaznaczylem. ideologicznych dyskusji prowadzic zas nie mam zamiaru. Che Guevara jest postacia tak kontrowersyjna i niejednoznaczna, ze zwyczajnie mija sie to celem. zastanawia mnie tylko gdzie w tekscie "hasta siempre" odnalezc te, slawiona jak rozumiem, ideologie guevarystowska? i jeszcze slowo o "targecie"... jest takie trudne slowo "ironia". proponuje sprawdzic w slowniku. natomiast jesli chodzi o czytelnikow, to zgadzam sie w pelni: tak, stanowimy kolko wzajemnej adoracji i dobrze nam z tym:-) serdecznie pozdrawiam 2009/02/13 17:32:09
I marvel at your ability to write !
p.s. I liked your "Mexican"so much, that I have taken his picture to my hacienda ........... jejeje ! leonardito |
|