P o d r ó ż e . . . . . te samolotami, autobusami, samochodami... i te w codziennym życiu... no i, oczywi¶cie, podróże literackie, filmowe i muzyczne...
Blog > Komentarze do wpisu
Polska? Nie lubie juz Polski!

Tak uwaza co najmniej sto tysiecy Polaków mieszkajacych w UK. To jedna czwarta "oficjalnych". Kolejne sto piecdziesiat tysiecy planuje pozostac na Wyspach na blizej nieokreslona przyszlosc. Takie wyniki przynosi badanie przeprowadzone przez specjalistów od migracji Uniwersytetu Warszawskiego.

Kierujaca badaniem Krystyna Iglicka, komentujac wyniki badan, nie pozostawia watpliwosci: "Jesli przyjrzymy sie wczesniejszym falom emigracji, zauwazymy, ze to zazwyczaj dopiero drugie pokolenie powraca do kraju".

Czy te wyniki powinny dziwic? Czy po trzech-czterech, a byc moze i dziesieciu latach pracy w UK, najczesciej (tego ukryc sie nie da, ale i nie ma powodu do wstydu) na najnizszych stanowiskach - w fabrykach, "na zmywaku", na farmach - mozna wrócic do Polski i zaczac normalne zycie? Owszem, zarobione pieniadze wystarcza na jakis czas. Byc moze wystarcza nawet na zakup mieszkania, lub budowe domu. Ale co dalej? Ktos powie: "otwórz wlasny interes", albo: "idz na studia... doksztalc sie". I znowu, czesc re-emigrantów pewnie tak wlasnie zrobi. Wiekszosc jednak pozostanie. Bo ile razy mozna zaczynac od poczatku?

Za kilka lat, kiedy w koncu naucza sie dziwnej angielskiej mowy i kiedy wtopia sie juz na dobre w wieloetniczny krajobraz Wyspy, byc moze zostana superwajzorami, menedzerami. Czesc pokonczy róznego rodzaju kursy i z fabrcznych hal przeniesie sie za biurka. Ci najmlodsi (18-25 latkowie) i ci najambitniejsi rusza na tutejsze uczelnie, zeby pózniej zasilic zastepy kadr urzedniczych, pracownikow uslug, finansów, itp.

Nie mam zludzen. Poza garstka znajomych, którzy przyjechali na wyspy w scisle okreslonym celu (zarobic na dom, samochód, studia, podszkolic jezyk, itp) i na scisle okreslony czas, przytlaczajaca wiekszosc nie widzi sensu w powrocie. Zaczyna sie ferment. Ludzie maja dosc fabryk. Ale wbrew temu co moze wdawac sie oczywiste, nie mysla o powrocie. Ze swieca szukac takich, którzy nie szkola angielskiego (np. ja:-). Coraz czesciej przegladaja oferty miejscowych college'y. Ci z "fachem w rekach" odswiezaja umiejetnosci i szukaja zaczepienia u lokalnych professionals.

Jeszcze kilka lat i z "polskiej tanej sily robocej" zostanie garstka tych, którzy rzeczywiscie nic innego robic nie potrafia lub nie chca. Ok. Do tej grupy dorzucilbym jeszcze najstarsze pokolenie emigrantow. Tych calkiem odrzuconych przez polski rynek pracy. Ci czekaja tylko na emerytury, z których w Kraju zyc beda na godnym poziomie.

I hope you aren't one of them - zapytal mnie Rich z tym swoim wiecznie szyderczym usmieszkiem, pokazujac mi wyniki badan w "Daily Express". Of course NOT, for fuck sake! - odpowiedzialem. Ale moja pewnosc z dnia na dzien topnieje. Moze do ziemii obiecanej wiele Wyspom brakuje, ale przy odrobinie dobrych checi i odpowiedniej motywacji da sie tu wiele zrobic.

A Polska? 200-300 lotów tygodniowo wystarczy, by nie zapomniec jezyka, smaku bigosu, zoladkowej gorzkiej i urody polskich dziewczat...

[wyniki badan za: At least 100,000 Poles 'planning to stay for good', "Daily Express" z 19.01.2008]

poniedziałek, 04 lutego 2008, zfiesz

Polecane wpisy

Komentarze
j_u
2008/03/09 17:20:48
Nie zadawaj się z ludĽmi którzy czytaj± Daily Mail, to po pierwsze i po ostatnie ;-)

Ja do Polski nie wracam, zostaję na Wyspach. Chyba że pojadę do Meksyku ;-)
-
biwaki
2008/03/11 19:03:57
kurde wyjechało wielu zacnych, ale to chyba juz taki nasz pieprzony los ... już od Wiosny Ludów nam chyba tak zostało... pozdrawiam wszystkich wyjezdnych , ja juz kiedys spróbowałem tego owocu za młodu i chyba jednak zostanę na starych ¶mieciach .... domek ciasny ale własny...