P o d r ó ż e . . . . . te samolotami, autobusami, samochodami... i te w codziennym życiu... no i, oczywiście, podróże literackie, filmowe i muzyczne...
Blog > Komentarze do wpisu
Malta Experience... buses


moze "na goraco" mi sie uda, wiec szybko... do roboty. malta to jednak nie meksyk, czy kuba, dlatego bedzie raczej krótko.

o ile nie moge powiedziec, zebym byl zachwycony wyspa w calosci, o tyle jedna rzecz... a wlasciwie 504 rzeczy... urzekla mnie absolutnie: lokalne, maltanskie autobusy!

po pierwsze: sa najzwyczajniej w swiecie ladne. zółto-pomarańczowo-białe, czasem z czarnymi dodatkami i cala masa niklu, chromu i wszystkiego co blyszczy w sloncu.

po drugie: sa stare. bardzo stare! wiekszosc ma 50-60 lat! oczywiscie zdarzaja sie nowe i zupelnie nowe pojazdy. z klimatyzacja, niskopodwoziowe, przystosowane do przewozu niepelnosprawnych i ze wszelkimi dobrodziejstwami nowoczesnej techniki, jakie tylko mozna sobie wyobrazic. no chocby taki banal jak amortyzowane zawieszenie. kto by sie nad tym zastanawial? wlasnie! nikt! dopoki nie przejechalby kilku kilometrow nienajlepszymi, maltanskimi drogami autobusem owego dobrodziejstwa pozbawionym. slowo "trzesie" nabiera zupelnie nowego znaczenia;-)

po trzecie: dojezdzaja praktycznie wszedzie. po mniej wiecej 17. latach mieszkania na wyspie, kiedy juz opanuje sie do konca zawily rozklad jazdy, trasy, rozmieszczenie przystankow i (co niebanalne) system komunikowania sie z kierowca za pomoca odpowiednich machniec reka (stojac na przystanku) i obslugi wysoko wyspecjalizowanych urzadzen sygnalizujacych zamiar opuszczenia wehikulu (linka wzdluz dachu zakonczona dzwonkiem;-), podrózowanie autobusami moze byc naprawde praktyczne. praktyczne... nie przyjemne. nie mylmy pojec;-)

po czwarte: sa tanie. przy krotkich, pojedynczych przejazdach to kwestia okolo 50. eurocentów. przy dluzszym, turystycznym pobycie, najlepiej zaopatrzyc sie w bilet kilkudniowy. za tygodniowy zaplacimy jedyne 13'98 euro i mozemy jezdzic do woli.

po piate: kierowcy! kilku bylo/jest milych. pomoga, poinformuja, zagadaja, usmiechna sie... ale wiekszosc... coz... skoro ktos wybiera sie w podróz 60. letnim gratem, musi byc przygotowany na mocne wrazenia;-) oszukuja (zartuja?) co do trasy, myla sie przy wydawaniu reszty, kwestionuja waznosc biletu i ogólnie bardzo uprzejmie odnosza sie do pasazerów... "move back!!!". podobno... taka w kazdym razie slyszalem historyjke... dawniej wiekszosc kierowcow stanowili byli wiezniowie. ot... po wyjsciu na wolnosc nie mogli znalezc pracy, wiec siadali za kólkiem. odnosze wrazenie, ze historia nie jest calkowicie wyssana z palca;-)

po szóste: podobne sytuacje maja podobno miejsce w irlandii. nie wiem, nie bylem, ale... aglomeracja valletty, kilkanascie (o ile nie kilkadziesiat)  miast i miasteczek absolutnie zatloczonych i zakorkowanych. nagle, kierowca dostrzega, ze z naprzeciwka, innym autobusem, nadjezdza jego przyjaciel. co robi? oczywiscie zatrzymuje sie jak najblizej srodka jezdni, otwiera okno i dyskutuje w najlepsze. pol biedy, jesli chca sie tylko wymienic drobnymi. gorzej, jesli rzeczywiscie maja o czym rozmawiac...

i po siódme w koncu: korzystanie z lokalnego transportu, to naprawde bardzo praktyczne, (czasem) przyjemne i niezapomniane doswiadczenie:-)

a teraz, zapraszam do galerii...

niedziela, 27 kwietnia 2008, zfiesz

Polecane wpisy

  • Meksyk na zywo...

    Troche jakby mi sie zapomnialo o blogu i niestrudzonych i cierpliwych czytelnikach... Coz... Taka juz ze mnie leniwa bestia:-) Niewazne... Tak sie przyjemnie sk

  • grecka (foto)refleksja

    co prawda do Grecji chwilowo (czyli przez kilka najbliższych lat) się nie wybieram, ale zupełnie przypadkowo ostatnio Grecja rzuciła mi się w oczy. po pierwsze:

  • memorias mexicanas 3

    [ Querétaro... jeszcze raz] Wraz z pierwszymi promieniami niedzielnego poranka, ze zdziwieniem odkryłem, że Kaśka i Padre zniknęli. "Czyżby tak szybko wymi

Komentarze
Gość: nova, 62.87.136.*
2008/04/27 13:20:02
Z galerii moich wspomnień - w naszym kraju był taki czas, że "rozmowy" z motorniczym w tramwaju, równiez odbywały się za pomocą sznurka - ale to era prehistoryczna;) - i dobrze!
Zfierz - w jesieni stawiaj na Meksyk nie na Kolumbie. Może to egoistyczne podejście do sprawy, ale po Twoich opowieściach Meksyk coraz bardziej mnie kręci, a Twoje informacje w tym temacie, stawiam na to, są wiarygodne. Bądź więc moim przewodnikiem:)
Pozdrawiam
Nova
-
zfiesz
2008/04/27 18:02:03
no ja raczej nie pamietam takich wynalazków z polski. ale przeciez ja mlody leszcz jeszcze jestem;-)

co sie zas tyczy jesiennego wyjazdu... zobaczymy. kolumbia kusi mnie od dziecka. doslownie! od niej wszystko sie zaczelo (a dokladniej od fascynacji marquezem), wiec wypadaloby w koncu sprawdzic jakiez to cudo. meksyk zawsze bedzie NAJ. to nie ulega watpliwosci i zawsze moge pojechac tam za kilka miesiecy.
-
Gość: nova, *.magma-net.pl
2008/04/27 19:58:12
hm...leszcz nie leszcz. No na geriatrię jeszcze masz wstęp wzbroniony;) Ale tramwaje takie, o których powyżej, już za twoich czasów były. Pytanie czy miałeś okazję na przejażdżke nimi w swojej aglomeracji?;)
pozdrawiam
-
Gość: eleritz, *.dsl.telepac.pt
2008/05/01 00:41:45
bardzo niedawno odwiedzilem malte i rowniez urzekly mnie vintage buses (chyba najbardziej ze wszystkiego co tam widzialem). kierowcy byli ok, jesli mnie oszukali, to ich szczescie ze nie zauwazylem;)
-
zfiesz
2008/05/02 16:56:49
@nova: no dobra, tu mnie masz... w mojej "aglomeracji" do dzis nie ma nawet autobusow miejskich (a przydalyby sie) o tramwajach nawet nie wspominajac:-) i nawet jesli mialem okazje jezdzic podobnymi wynalazkami, musialy to byc ostatnie egzemplarze. az tak stary nie jestem!!;-)

@eleritz: (witaj portugalczyq:-) delikatnie to ujales. ja wlasciwie poza autobusami, kilkoma fajnymi skałkami... no i uroda miejscowych dziewczat (kolejnosc dowolna) nie zauazylem na wyspie nic ciekawego:-) ale o tym jeszcze bedzie, wiec sza!;-)
-
zemfiroczka
2008/05/06 18:02:11
Dośc często z Osobistym przemieszczaliśmy się po Malcie autobusami, więc mieliśmy mały przegląd tych wehikułów od tych z lat 50 po niskopodłogowe z tu-uwaga!, bo wzbudziło nasze najwyższe zdziwienie i wprawiło w stupor ;) z dwoma LCD, na których puszczali...bajki dla dzieci :)
No ale po Maltańczykach się można wiele spodziewać- jeszcze 2 miesiące i znowu tam lecim :)
pozdr
-
zfiesz
2008/05/08 13:30:34
tez jezdzilem tymi nowszymi. ba... szybko stwierdzilem, ze na dluzsze trasy chyba jednak lepiej sie nadaja;-) tylko na LCD zamiast bajek lecialy reklamy. na zmiane: reklama jakiejs firmy mordujacej karaluchy i reklama reklamy w autobusie:-)