P o d r ó ż e . . . . . te samolotami, autobusami, samochodami... i te w codziennym życiu... no i, oczywiście, podróże literackie, filmowe i muzyczne...
Blog > Komentarze do wpisu
Zanim spadnie deszcz...


Przy okazji czytania "Sahiba", przypomniał mi się chyba pierwszy, a jednocześnie jeden z ciekawszych bałkańskich filmów, jakie miałem okazję oglądać...



Zanim spadnie deszcz Milčo Mančevskiego z 1994 roku, to trzy, powiązane mniej lub bardziej luźnymi szczegółami, historie miłosne.

W pierwszej, zatytułowanej Słowa, Kiril (Grégoire Colin) - młody mnich - ukrywa w swojej klasztornej celi uciekającą przed jakimiś pseudo-partyzantami młodą Albankę. Miłość od pierwszego wejrzenia jest o tyle niezwykła, że Kiryl złożył śluby milczenia, a dziewczyna mówi tylko po albańsku. Gdy przeor klasztoru dowiaduje się o uciekinierce, z bólem, wyrzuca oboje. W trakcie ucieczki dziewczyna ginie z rąk... Albańczyków.

Twarze, druga historia, dzieje się w Lodynie. Anne (Katrin Cartlidge) - fotoedytorka - ma romans z utytułowanym macedońskim fotografem Alexandrem (Rade Serbedzija). Ten, po powrocie z Bośnii, wyraźnie się zmienił, chce rzucić pracę i wrócić do rodzinnej wsi w Macedonii.

Część trzecia, Obrazy, to właśnie historia powrotu Aleksandra do domu. Po szesnastu latach nieobecności nie potrafi zrozumieć narastającego napięcia między żyjącymi dotąd w zgodzie Albańczykami i Macedończykami. Wbrew rodzinie i znajomym, a także narażając się radykałom muzułmańskim odwiedza dom swojej dawnej miłości. Negowanie rzeczywistości nie jest jednak w stanie uchronić go przed brutalnym z nią zderzeniem.

Film w prosty, a czasem nawet brutalny sposób pokazuje jak rodziły się i przybierały na sile konflikty etniczne na Bałkanach. W oczy rzuca się też to, że Mančevski bardzo wyraźnie, choć subtelnymi środkami, chce pokazać, iż wojny, które przetoczyły się przez państwa byłej Jugosławii, w gruncie rzeczy toczyły się nie w jakichś trzecioświatowych, zapomnianych przez Boga krainach na końcu świata, ale póltorej godziny lotu samolotem z Amsterdamu, gdzie ludzie słuchaja w radiu Beastie Boys.

Do tego doskonałe ujęcia krajobrazów mecedońskich gór, spokojny i leniwy klimat filmu i świetnie dobrana muzyka.

Film zebrał około trzydziestu nagród na całym świecie. W tym Złotego Lwa Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Wenecji i nominację do Oskara za najlepszy film nieanglojęzyczny.

Gorąco polecam!

Gdyby ktoś chciał się skusić, Zanim spadnie deszcz, jak i kilka innych macedońskich filmów można obejrzeć na YouTube u użytkownika Makedonier.

środa, 09 lipca 2008, zfiesz

Polecane wpisy

  • mowia na mnie ulica...

    Nie dam głowy, ale to chyba Marquez, w którejś ze swoich powieści napisał, że dziwka jest najlepszą przyjaciółką faceta. Nie wiem... nie znam się... Jednak Caye

  • !Viva la Vida!

    "Mam nadzieje, ze smierc jest radosna i ze nigdy tu nie powróce" [Frida Kahlo] Obejrzalem wczoraj wieczorem. Juz chyba po raz trzydziesty ósmy. I po r

  • Balkany zjednoczone... na planie filmowym

    Jest rok '87. Posterunek Jugoslowianskiej Armii Federalnej na granicy z Albania. Wsród kilkudziesieciu zolnierzy znalezc mozna przedstawicieli wszystkich narodo

Komentarze
Gość: eleritz, *.dsl.telepac.pt
2008/09/22 00:33:59
racja, piekny film. to dzieki niemu pojechalem do macedonii, szukac pejzazy i miejsc w nim pokazanych. i znalazlem;)