P o d r ó ż e . . . . . te samolotami, autobusami, samochodami... i te w codziennym życiu... no i, oczywiście, podróże literackie, filmowe i muzyczne...
Blog > Komentarze do wpisu
mowia na mnie ulica...


Nie dam głowy, ale to chyba Marquez, w którejś ze swoich powieści napisał, że dziwka jest najlepszą przyjaciółką faceta. Nie wiem... nie znam się... Jednak Caye i Zulema - bohaterki meksykańsko-hiszpańskiej produkcji "Księżniczki" w tej roli nie do końca by się sprawdziły. Obie prostytutki, swoja pracę wykonują z przymusu i traktują raczej przejściowo. Caye, w tej roli dość szpetna Candela Pena, rodowita Hiszpanka, niezbyt rozgarnięta, zbiera na operację powiększenia biustu. Zulema, grana przez Micaele Nevárez - dla kontrastu WYJĄTKOWO urodziwą niewiastę - nielegalna emigrantka z Dominikany, chce sprowadzić do Hiszpanii swojego małego synka, by ten "zatroszczył się o nią".

Dziewczyny, mimo że wykonują ten sam fach, stoją w zasadzie po dwóch stronach barykady. Rodowite Hiszpanki nie mogą znieść powodzenia i niskich cen jakie oferują emigrantki z Afryki i Ameryki Łacińskiej. Ze swojej "kwatery" w zakładzie fryzjerskim, toczą z nimi cichą i złośliwa wojenkę, co rusz wzywając policję pod pretekstem bójek między kolorowymi dziwkami. Swoją drogą, rozmowy jakie między sobą prowadzą świadczą o ich wyjątkowej głupocie i ignorancji.


Jak na rzewną historyjkę przystało, dwie główne bohaterki zaprzyjazniają się, dzieląc radości i smutki (tych ostatnich zdecydowanie więcej).

Próbowałem doszukać się jakiegoś głębszego przesłania, ale albo go nie ma, albo coś mi umknęło. Postać Caye jest do bólu płytka i nie sposób doszukać się w niej czegokolwiek. Choć przy swoich przyjaciółkach "od fryzjera" i tak momentami błyszczy intelektem. Nieco lepiej prezentuje się Zulema. Dziewczyna, jak wiele jej podobnych, przyjechała do Europy szukać lepszego życia dla siebie i rodziny, wybrała taką a nie inna drogę, ale niefortunnie wplątała się w toksyczny układ z policjantem, który w zamian za sex obiecał załatwić jej dokumenty niezbędne do legalnej pracy. Póki co, jedyną zapłata za wdzięki pieknej Mulatki są siniaki i łzy.

"Księżniczki" nie pokazują absolutnie niczego nowego. Nie żebym spodziewał się moralnych fajerwerków z jednej, czy jakichś hardcore'owych scen z drugiej strony. Po prostu kiedy słyszę, że Fernando León de Aranoa - reżyser filmu - obwoływany jest najważniejszym twórcą współczesnego hiszpańskiego kina, oczekuje czegoś więcej niż smutnej historii z banalnym morałem.

Wielkim plusem filmu jest za to muzyka. Może poza jakimiś drobnymi dodatkami, na soundracku króluje Manu Chao. Motyw przewodni -
Me llaman calle (gierka słowna: calle [czyt. caje] - ulica i Caye - jedna z bohaterek) jest świetny i doskonale wpisuje się w nostalgiczny nastrój filmu. A już
Cinco Razones... Cudo! Niestety numer nie jest dostępny na żadnej z płyt Manu.

Podsumowując... Rzecz dla zagorzałych miłośników kina hiszpańskiego i latynoskiego. Miał być film z pretensjami do sztuki z przesłaniem, a wyszło zwyczajnie i pretensjonalnie.

****

W tym samym temacie... Czytając ostatnio coś o agencji fotograficznej Magnum znalazłem kilka fotek meksykańskiej fotograf Mayi Goded z sesji Sexo Servidoras, poświęconej prostytutkom. Zdecydowanie mniej cukierkowe, choć momentami też słodkie.

czwartek, 03 lipca 2008, zfiesz

Polecane wpisy

  • Skrzypek na... linii frontu.

    Latynoskie kino rzadko, a przynajmniej zbyt rzadko, gości na naszych ekranach. A jeśli nawet, trafiają do nas superprodukcje ( Amores Perros , Miasto Boga ), l

  • Zanim spadnie deszcz...

    Przy okazji czytania " Sahiba ", przypomniał mi się chyba pierwszy, a jednocześnie jeden z ciekawszych bałkańskich filmów, jakie miałem okazję oglądać

  • !Viva la Vida!

    "Mam nadzieje, ze smierc jest radosna i ze nigdy tu nie powróce" [Frida Kahlo] Obejrzalem wczoraj wieczorem. Juz chyba po raz trzydziesty ósmy. I po r

Komentarze
2008/07/04 00:51:54
Filmu nie znam, ale z twojego opisu chyba nie warto.. A zdjęcia świetne, nie wydają mi sie ani trochę przesłodzone.
Mam nadzieję, że ten Twój come back to na dłużej będzie ;)
-
zfiesz
2008/07/05 19:40:43
film byl swego czasu mocno reklamowany... szczerze mowiac, myslalem ze jestem jednym z ostatnich, ktorzy go nie widzieli:-) a czy warto? wiesz... moze ja nie jestem wystarczajaco wrazliwy?;-) no i z ciekawosci... tez mozna;-)

a co do fotek, nie napisalem, ze sa przeslodzone, tylko ze niektore sa slodkie... no chocby ta stara parka, czy mala przygotowywana do komunii. poza tym fajnie pokazuja zycie prostytutek... i te jasniejsze i te najciemniejsze jego strony. szkoda tylko, ze nie mozna nigdzie znalezc (albo mi sie nie udalo) pelnej sesji.

pzdr... i tez mam nadzieje, ze na tym razem na dluzej;-) mam do wrzucenia sporo literek, ale w wiekszosci na papierze, czyli odwieczny problem... nie chce mi sie przepisywac;-)

p.s. doszly mnie sluchy, ze zamienilas kraine knedli na londyn. prawda to?