P o d r ó ż e . . . . . te samolotami, autobusami, samochodami... i te w codziennym życiu... no i, oczywiście, podróże literackie, filmowe i muzyczne...
Kategorie: Wszystkie | Kino | Ksiazka | Kuba | Malta | Maroko | Meksyk | Muzyka | Podcasty | Stechlizna | Tierra caliente | Turcja | Zlewy
RSS
poniedziałek, 21 stycznia 2008
grunt to sprawny jezyk...


Zaczelo sie bardzo prosto: Popocatepetl... Ixtaccihuatl... Xochimilco... Co to dla mnie?! ;-)

Pózniej, niestety, nie bylo juz tak latwo:

Pepe peca pica papas con un pico pepe peca pica papas.

Tres tristes tigres tragaban trigo en un trigal, en un trigal tragaban trigo tres tristes tigres.

Esta tabla esta mal tantarabintintangulada.
Quien la tantarabintintanguló?
El que la tantarabintintanguló Es un mal tantarabintintangulador.
Hay que buscar un buen tantarabintintangulador Que la tantarabincule mejor.

...ale dalem rade!

Jesli ktos nie zrozumial o co chodzi, to takie hiszpanskojezyczne trabalenguas, czyli ichniejsze "w szczebrzeszynie chrzaszcz...". Na tych uroczych przykladach, dwie wiedzmy testowaly mój (bardzo daleki od doskonalosci) español;-)


Mis brujas queridas... Maribel Amarylis y Keyla Ariadna... mil besitos

A teraz prosze szybko powtórzyc trzy razy i przejsc do trudniejszych cwiczen.

sobota, 19 stycznia 2008
ost...

...czyli (aktualna) sciezka dzwiekowa.

bez gadania... mysle... ba! wiem, ze muzyk sam sie obroni. od kilku dni zagoscil na stale w odtwarzaczu - Rachid Taha. stara, dziesiecioletnia juz plytka Diwân. rewelacyjny kawalek pólnocnoafrykanskiego (nieco ambitniejszego) popu.

album otwiera numer Ya Rayah - cover utworu legendarnego algierskiego muzyka Dahmane el Harrachi...



a wszystko... tzn. moja ogromna sympatia do Rachida... zaczela sie od tego wysoce energetycznego kawalka... Barra Barra...



...nie mam nawet mglistego pojecia o czym mowa, ale musi to byc cos waznego. (ok... z komentarzy na tubie mniej wiecej wiem juz o co chodzi) zainteresowani znajda ten utwór na sciezce dzwiekowej do filmu Black Hawk Down.

p.s. wyrównalem do prawej, zeby bylo tak bardziej "po arabsku";-)
jak daleko mozna posunac sie w imie bezpieczenstwa?


czterech brytyjskich muzulmanow - mlodych chlopaków z Tipton - jedzie do Pakistanu. jeden z nich ma sie tam ozenic. czas ich raczej nie goni, wiec korzystaja z okazji i podrózuja. najpierw po kraju swoich rodziców, a pozniej, troche z glupoty, troche z porywu mlodzienczego buntu, jada do Afganistanu "pomagac zaatakowanym przez USA sasiadom".

historyjka skonczylaby sie pewnie banalnie, gdyby nie pech... bo pech chcial, ze znalezli sie w zdecydowanie nieodpowiednim czasie w zdecydowanie nieodpowiednim miejscu... a tam czekali juz na nich "wyzwoliciele". pozniej juz "tylko" wielomiesieczna gehenna. najpierw w obozach dla wojowników talibskich, a pozniej slynne wiezienie w Guantánamo.

nieco inne spojrzenie na bush'owska i blair'owska "wojne z terroryzmem".

i na Boga! niech nikt mi nie pieprzy o koniecznosci ponszenia poswiecen i nieuniknionych, przypadkowych ofiarach, bo... wysle do Kandaharu!:-)

The Road to Guantánamo...

dla spragnionych wiecej... nie wiem jakim cudem... caly film (!!!) na YouTube.

po tej dawce wrazen zdecydowanie mocnych, musialem sobie zaaplikowac cos "na nerwa". jednym z takich uniwersalnych panaceum (czy panaceów?), jest dla mnie rosyjski (!!!) film Kukushka. w kategorii komedii zdecydowanie ma miejsce w pierwszej piatce.

film jest najwyrazniej niezbyt znany, bo nie znalazlem do niego zadnych multimedialnych gadzetów, ale... choc wiem, ze piratów juz dawno w rzeczpospolitej (nie wiem z jakim numerkiem) nie ma... jesli bedziecie mieli bardzo powazne problemy ze zdobyciem tego arcysmiesznego obrazu... w ostatecznosci... szukajcie TU.

bzdura...

cos sobie obiecalem. ale, cholera, zapomnialem. tzn. nie tyle zapomnialem obietnice dana sobie, co pieknych slowek w jakie ja ubralem. niestety... uroki dwunastogodzinnych zmian;-) a obiecalem sobie, ze za wszelka cene bede pisal. nie dla poklasku, poglebiania wiedzy, czy innych bzdur, ale dla zwylego zdrowia psychicznego.

nie musze chyba nikomu wyjasniac, ze praca w fabryce jest, delikatnie mowiac, odmózdzajaca a ja nie chce stac sie roslinka! i tak juz strasznie sie rozleniwilem, zgnusnialem... nawet teraz brakuje mi slow!

stalych czytelnikow ostrzegam, ze prawdopodobnie wiekszosc tekstow (zakladajac oczywiscie, ze obietnicy dotrzymam:-) bedzie raczej banalna (czy to aby jakas nowosc?;-). chodzi mi tylko i wylacznie o fakt pisania i zmuszania mojego uwsteczniajacego sie umyslu do wysilku.

zalozenie jest takie, ze bedzie o wszystkim. stad nadzieja, ze jednak wytrwam w postanowieniu. pewnie wiekszosc notek bedzie krótka i nie wnoszaca nic do dziedzictwa kulturowego ludzkosci, ale... who cares;-)

keep the fire burnin'

i zgodnie z obietnica zabieram sie do pracy:-)

piątek, 11 stycznia 2008
na oslode... kilka fotek...

Zeby nie bylo, ze tylko leze i sie udreczam...

Wrzucilem na fotosika kolejne trzy galerie. Troche opornie mi to idzie, ale to juz chyba standard;-)

Galeria nr. 1: Guanajuato. Moim skromnym zdaniem najpiekniejsze sposród miast, które odwiedzilismy. Swietne kolory, swietny, uniwersytecki, klimat, swietne (i mordercze za razem;-) górskie polozenie. No i najlepsze jedzenie. Moze to przypadek, ale
tortas z Guanajuato nie przebilo juz nic!

W ramach instrukcji do fotek... Tunele to po prostu ulice. Miasto lezy w dolinie i na kilku górkach, a mieszkancy uparcie postanowili poruszac sie jednak horyzontalnie a nie wertykalnie, wiec dla ulatwienia sobie zycia, zamiast wspinac sie na zbocza, przekopali sie przez nie.

Kilka makabrycznych fotek zrobilem w muzeum mumii. Nie powinienem, ale jakos nie moglem sie oprzec;-)

Natomiast kilka pierwszych zdjec to "widoczki z autobusu". Nie przepadam za takimi fotkami, ale te wyszly calkiem zgrabnie...



Galeria fotek z Guanajuato

A w ramach ciekawostki muzycznej... Guanajuato "zagralo" doskonala role w klipie Maná Eres mi religión...



Galeria nr. 2: Guadalajara. Jesli o mnie chodzi, miasto, które najmniej przypadlo mi do gustu. Wprawdzie jakos nie mielismy okazji wypuscic sie poza (bardzo szeroko rozumiane) centrum, ale to co widzielismy, bylo raczej zwyczajne. Moze poza muralami w palacach rzadowym i miejskim...


Galeria fotek z Guadalajary


Galeria nr. 3: Tequila. Hmmm... Najpierw blekitna dolina, a pozniej bardzo duzo darmowego trunku w ramach degustacji w fabryce José Cuervo. Nie wszystko dokladnie pamietam. Na szczescie dokumentacja fotograficzna pozostala...


Galeria fotek z Tequili

| < Maj 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31        
Zakładki:
Ameryka Lacinska:
Blogi:
Español:
Fora:
Latanie:
Muzycy i zespoly:
Muzyka:
Wyprawy i podroze:
Wytwornie:
XxxxxxxxxxxxxxX
Zwierz na podgladzie: